Od razu przypomniała się jej Sheryl i dobre chwile, które spędziły razem, nawet w wirze tego, co złe. Niecałe dwadzieścia cztery godziny wcześniej razem śmiały się w tym pokoju i rozmawiały o jej późniejszym mordercy – jak o mężczyźnie jej marzeń.
Myśląc o tym, obejrzała się na Boone’a. Wciąż przywierał do ściany, jak gdyby tylko w tej pozycji miał pewność, że świat się nie zawali. Zostawiając go tak, wkroczyła do pokoju i zaczęła pakowanie. Najpierw w łazience zebrała kosmetyki, potem w sypialni – rozrzucone ubrania. Dopiero kiedy postawiła na łóżku torbę, aby wszystko do niej zapakować, zauważyła pęknięcie na ścianie. Jakby coś uderzyło w ścianę z drugiej strony. Tynk odpadł grudkami i zaśmiecił podłogę między łóżkami. Przez moment gapiła się na pęknięcie. Czy zabawa zrobiła się na tyle zawadiacka, że balowicze ciskali meblami? Read the full article »
by admin on Marzec 3, 2010
Lepiej zostańmy tutaj – odrzekł. Przyłożył dłonie do twarzy, tak jak u wrót Midian. – Nie zostawiaj mnie samego – odezwał się cicho. – Nie wiem, gdzie jestem, Lori. Nie wiem nawet, kim jestem. Zostań ze mną!
Pochyliła się nad nim i pocałowała go w rękę. Odsunął dłonie od twarzy. Pocałowała go w policzek, potem w usta. Potem pojechali razem do hotelu.
Jej obawy okazały się w rzeczywistości bezpodstawne. Jeśli ciało Sheryl naprawdę znaleziono w nocy – co być może było mało prawdopodobne, zważywszy jego położenie – nie powiązano tego faktu z hotelem. Nie tylko nie było tu policji, ale w ogóle mało było oznak życia. Pustki nawet w hallu, a recepcjonistę zbyt pochłaniało oglądanie Telewizji Śniadaniowej, by zwracał uwagę na cokolwiek. Dźwięki śmiechu i muzyki niosły się za nimi przez hali i po schodach, gdy wchodzili na pierwsze piętro. Przyszło im to z łatwością, a jednak zanim doszli do pokoju Lori, jej ręce tak już drżały, że z trudem trafiła kluczem do zamka. Read the full article »
by admin on Marzec 3, 2010
Słońce wschodziło jak striptizerka, kryjąc swoją wspaniałość za murami, aż wydawało się już, że spektakl się nie odbędzie, i wtedy zrzuciło swoje szmatki. W miarę jak rozjaśniało się; pogarszało się samopoczucie Boone’a. Lori poszperała w skrytce przy kierownicy i wyciągnęła okulary przeciwsłoneczne, które Boone założył, aby uchronić nadwrażliwe oczy. Ale musiał schylić głowę i odwracać ją od jaśniejącego wschodu.
Prawie nie rozmawiali. Lori zbyt była skoncentrowana na prowadzeniu samochodu i walce ze zmęczeniem, a Boone nie starał się przerwać ciszy. Pogrążył się we własnych myślach i nie zdradzał ich kobiecie u swego boku. W przeszłości Lori znaczyła dla niego bardzo wiele, ale teraz nie był w stanie odnowić tych uczuć. Czuł, jakby całkiem usunięto go z jej życia, w ogóle z życia. W czasie swojej choroby zawsze trzymał się jakiś reguł, które dostrzegał w życiu: jakiejś czynności, która prowadziła nieuchronnie do następnej, to samo dotyczyło uczuć. Brnął dalej, potykając się, ale widział, że ścieżka, którą przebył, łączy się z tą, którą ma przed sobą. Teraz nie widział nic za sobą ani przed sobą, tylko mrok. Read the full article »
by admin on Marzec 3, 2010